Mam wrażenie, że każdy z nas w jakimś momencie w życiu przechodzi przez piekło. Inaczej - wydaje się, że przechodzi przez piekło, bo potem okazuje się, że to tylko przedsionek. Później jest tylko gorzej. Dante wyszedł z ciemnego lasu i delikatnie przerażony, z Wergiliuszem wędrował po piekle i czyśćcu. Zanim dostał się do nieba, widział rzeczy, których nie da się odzobaczyć. Doświadczył czegoś poza swoim pojmowaniem. Mój drogi Dante... Zapraszam do mojego świata. Choroba Prędzej czy później dopadnie ciebie lub twoich bliskich. Nie ma co się oszukiwać - czas nas posuwa. Najpaskudniej jak się da. Możesz dbać o swoje ciało, ćwiczyć, zdrowo się odżywiać. I tak ktoś z Twoich bliskich lub znajomych odejdzie za wcześnie. Bo dla niektórych zawsze jest za wcześnie. Część osób stanie się zależna od innych. Szybciej niż planowała. Co wtedy? Jak sobie z tym poradzić? Trzeba ułożyć sobie w głowie to, że jesteś tutaj tylko raz. Nikt nie wie, czy istnieje jakieś "jutro". Więc nie odkłada...
Nie będzie o tym, że "nowy rok, nowa ja". Jeśli kolejny rok ma być taki jak ten, który właśnie mija, to poproszę o nowy układ nerwowy. Bebechy też można wymienić - korozja postępuje, organizm "dziękuje" za ostatnie lata. Nie mam siły kończyć. Nie mam siły też czegokolwiek zaczynać. A już szczególnie nowego etapu. W 2025 zdałam sobie sprawę z tego, że jestem jakaś pancerna. Ktoś na górze zdaje sobie z tego sprawę i bezczelnie mnie testuje. Mam wrażenie, że kiedy wstaję rano mój anioł stróż rzuca tekst "je**niutka, nie dała się, nadal jej się chce". Koniec. Wszystkiego Od 11 stycznia nie miałam siły pisać. To, co się działo w ostatnim roku, nie pozwalało usiąść i na spokojnie zebrać myśli. Jeśli nie kończyłam związku -chorowałam. Jeśli żadna z poprzednich opcji nie miała miejsca - ktoś umierał. Praca. Praca mnie uratowała i piszę to z całą odpowiedzialnością. Praca mnie nie zdradza, nie oszukuje. Widzę jej efekty. Czuję sprawczość. Jest ze mną, po prostu. C...